POKRZEPIAJĄCE KSIĄŻKI

KSIĄŻKI, które pokrzepiają i przywracają wiarę w ludzi.

Po co nam książki, które koją? Czyż nie powinniśmy wciąż rozwijać się i uczyć? Prowokować się do myślenia za pomocą książek?

Otóż nie. Literatura pełni przeróżne funkcje, między innymi także tę, że dodaje nam nadziei i przywraca wiarę w ludzkość. Preferencje czytelników są przeróżne, ale wielu z nich po trudniejszej lekturze, lubi sięgnąć po coś, co pozwoli w nocy spokojnie spać.

Potrzebna czy niepotrzebna? Autorzy i recenzenci mają różne zdania – jedni twierdzą, że trudniej jest napisać coś, co naprawdę szokuje, inni, że to, co prawdziwie otuli. A co Ty uważasz?

Ja mam dla Ciebie 4 polecenia!

1. Książka, która krzepi, bohater, który wkurza? „Mężczyzna imieniem Ove” Fredericka Backmana

    Ove to człowiek na skraju – przede wszystkim na skraju cierpliwości. Ale też – życia.

    To gburowaty, stary Szwed, którego nie chcesz spotkać w pracy. Jest przedstawicielem tego typu człowieka, który będzie narzekał, twierdził, że to Ty jesteś idiotą i efekt będzie taki, że położysz wypowiedzenie u szefa na biurku jeszcze tego samego dnia.

    To on donosi, że źle zaparkowałeś auto i nie odśnieżyłeś chodnika przed domem.

    Jakie zatem perypetie muszą wydarzyć się w tej książce, żeby go polubić?

    Jakim cudem powieść z takim głównym bohaterem, może być “książką pokrzepiającą serce”? No, teraz to już musisz sprawdzić!

    2. Pokrzepiająca, krótka książka, czyli „Zanim wystygnie kawa” Toshikazu Kawaguchi

    Japoński bestseller, który rozpoczął serię kojących książek o… podróżach w czasie.

    Spokojnie! To nie jest wcale takie łatwe, ponieważ aby to osiągnąć należy wykonać szereg określonych czynności, a całe zdarzenie może nastąpić tylko w jednym miejscu w Tokio i tylko – dopóki nie wystygnie kawa.

    Doznajemy wzruszeń przy historiach o miłości, więzach rodzinnych, ostatnich pożegnaniach. Czy nasi bohaterowie mogą w ten sposób zmienić przeszłość?

    I tak, i nie 🙂 Krótka powieść w azjatyckim stylu, realizm magiczny i balsam dla serca.

    3. Książka pokrzepiająca na wielu poziomach (i wymiarach) – „Wędrówka dusz” dr Michael Newton

    Co się dzieje z nami w życiu po życiu? Czy w ogóle cokolwiek?

    Nie sposób powiedzieć, dopóki każdy z nas nie przekona się indywidualnie – co jest pewne to to, że co do zasady nikt stamtąd nie wraca. A może wraca?

    Co z tymi, którzy wracają przypadkiem?

    Dr Michael Newton nie chciał odpowiadać na te pytania, przynajmniej nie w zakresie swojej profesjonalnej działaności jako psycholog, a konkretnie jako hipnoterapeuta leczący głównie traumy u dzieci.

    Lecz przeznaczenie go odnalazło, tak czy inaczej. Za sprawą swoich pacjentów, tych dorosłych, zaczął wykonywać regresję hipnotyczną… do poprzednich wcieleń. Książka to zapis niektórych z tych sesji.

    4. Książka, która pokrzepi Ciebie i… Twoje rośliny – „Dziennik koreańskiej miłośniczki roślin” Kim Keum-Hee

    „Dziennik koreańskiej miłośniczki roślin” to zbiór felietonów utalentowanej Kim Keum-Hee.

    Przez pełen rok autorka zainspirowana swoim zielonym sanktuarium spisywała myśli luźno związane z życiem – ludzi i roślin.

    Rozmyślania te wskazują podobieństwa i lekcje, których uczymy się troszcząc się o nasz doniczkowy zbiór. Rośliny wymagają opieki, jak relacje, czasami też mimo naszych wysiłków, marnieją i odchodzą w zapomnienie.

    Jedno jest pewne – po tej lekturze kupisz sobie nową roślinkę i zadbasz z większą uwagą o swoją kolecję!

    Prześlij link do tego posta dalej!

    Zasubskrybuj mnie na YouTube: Dziennik Debiutantki @ameliakarc

    Sprawdź też zaangażowanie na socialach pod tym tematem.

    Odwiedź mnie na Instagramie albo na TikToku!

    Przeczytaj więcej moich wpisów blogowych tutaj!

    MOTYW ZIMY W KSIĄŻKACH

    ZIMA JAKO MOTYW W KSIĄŻKACH i jak sprawia, że wszystko się zmienia.

    Zima w literaturze to coś więcej niż tylko tło wydarzeń – to potężne narzędzie do kreowania doświadczenia odbiorcy i budowania głębokiej symboliki. Postrzegam zimę jako motyw w książkach jako kluczowy element projektowania klimatu opowieści. Pisząc własną powieść, czytając i z uwagą obserwując pracę innych, uczę się, jak wykorzystywać surową aurę do potęgowania poczucia izolacji bohaterów lub ich wewnętrznej transformacji. Zapraszam Cię do odkrycia, dlaczego motyw zimy w literaturze tak silnie oddziałuje na naszą wyobraźnię.

    Nadejście zimy to lawina konsekwencji: w rzeczywistości i w większości opowieści – to chłód, zamarzająca woda, zacinające się karabiny, trudności z przetrwaniem, głód, śmierć, choć czasami też zatrzymanie, odpoczynek, nabieranie sił.

    1. Motyw zimy w książce „Gra o tron” George R.R. Martina

      W tej powieści surowość, mróz i ciemność nadchodzące wraz z zimą, to nie tylko zapowiedź dyskomfortu i trudności. Zima to doniosły i groźny czas dla całego Westeros.

      Na tyle, że jeden z największych rodów uczynił z niej swoje hasło powtarzając: zima nadchodzi. I co z tego wynika? Coś co dla Starków początkowo było zawołaniem wojennym (“Zima nadchodzi” miało oznaczać, że wraz z ludźmi z Północy, zbliża się przegrana ich wrogów), stało się credo rodowym, a potem ostrzeżeniem przed niebezpieczeństwem zza Muru.

      Każdy szanujący się pisarz wie, że pory roku wpływają na bohatera – bo tak jest w rzeczywistości. Jeśli zmienisz w fabule porę roku lub klimat, powinno to odnosić bezpośredni skutek w działaniach bohaterów lub spowodować zmianę okoliczności. Czy gołoledź nie pokrzyżowała planów wielu Polakom?

      Ludzie z Północy z pogardą mówią o tych z Południa. O tych, którzy nie znają mrozu, nie potrafią poradzić sobie w surowych warunkach i generalnie – że po prostu to mięczaki. Starsze pokolenia mówią w podobnym kontekście o młodszych, że to „dzieci lata”, które nie znają trudu i prawdziwych życiowych wyzwań.

      Bohaterowie nie funkcjonują w oderwaniu od świata, natury i środowiska – tylko w nim. Gra o tron pokazuje to doskonale.

      2. Motyw zimy w książce „Anna Karenina” Lwa Tołstoja

      Rosjanie “umieją w zimę”. Chłód powietrza, to także chłód emocji, lodowatość oceny, skamieniałe zasady. W Annie Kareninie zima to samotność, dystans w relacjach i pozbawienie złudzeń.

      Nie bez przyczyny wiosnę i lato uważamy za doskonałą porę dla narodzin miłosnych uczuć – a mimo to świętujemy święto zakochanych w lutym 😉

      Bycie osobą “zimną” w obyciu oznacza najczęściej niedostępność emocjonalną. Annie wciąż doskwiera brak ciepła i wsparcia (Karenin), a także chłodna ocena arystokracji.

      Na drugiej skali jest jednak Konstanty Lewin, który na wsi zanurza się w naturze, a w zimie znajduje moment na refleksję, która jest dla niego oczyszczeniem. Dla wartości emocjonalnej całej powieści Lewin jest nam niezbędny – tylko on bowiem przechodzi szczęśliwą transformację bohatera.

      3. Zima jako pomysł na świat w książce „Cień i kość” Leigh Bardugo.

      Niech będzie też coś dla młodszych – tak zwróciła na siebie moją uwagę Trylogia Grisza. Wykorzystaniem motywu zimy właśnie. Autorka tworząc świat tej fantastycznej serii inspirowała się carską Rosją i krajami Europy Wschodniej. Nie chodzi tylko o klimat, lecz całą estetykę – stroje, imiona, a nawet ustrój.

      Dlaczego? Po pierwsze Bardugo ma takie korzenie. Po drugie – miała dość angielskich zamków, elfów i zielonych łąk. Chciała, żeby było trudno i niekomfortowo. I za to ją szanuję. Zima w tej serii podnosi stawkę walki o przetrwanie, a jest to istotne, bo sąsiadujące ze sobą kraje wciąż walczą o przewagę.

      W powietrzu wisi wojna, przedstawiciele innej nacji są oczywistymi wrogami, pełno jest tam ciemnych interesów i intryg. Nie dziwi mnie wcale, że taki klimat przyczynił się do stworzenia wspaniałej bandy łajdaków, jaką jest Szóstka Wron (to także tytuł innej powieści tej autorki, która dzieje się również w uniwersum Grisza)!

      Prześlij link do tego posta dalej!

      Sprawdź też zaangażowanie na socialach pod tym tematem.

      Odwiedź mnie na Instagramie albo na TikToku!

      Przeczytaj więcej moich wpisów blogowych tutaj!

      Smutne książki i 3 powody, dlaczego też warto je czytać

      Dlaczego warto czytać smutne książki? O sile autentycznych emocji w literaturze i życiu.


      Często pytacie mnie, dlaczego tak chętnie sięgam po literaturę pełną melancholii. Odpowiedź tkwi w autentyczności. W świecie zdominowanym przez powierzchowność, smutne książki oferują nam rzadką okazję do zatrzymania się i przeżycia czegoś głębokiego.
      Pisząc powieść, zrozumiałam, że to właśnie trudne emocje budują najtrwalsze relacje i najbardziej poruszające historie.
      Zastanawiasz się, czy warto dobrowolnie sięgać po smutek w literaturze? Przygotowałam dla Ciebie 3 powody, dla których warto czytać smutne książki, które pomogą Ci spojrzeć na te wymagające historie z zupełnie nowej perspektywy.

      1. Smutek w książce – obnaża prawdę

      Niektóre wydarzenia są po prostu smutne. Czasami złościmy się na nie, szukamy zemsty albo stosujemy metody wyparcia, ale gdy wreszcie przyznamy, że jest nam przykro, niewiele pozostaje do dodania.

      Prawda często wywołuje smutek, ale… jest prawdziwa.

      Smutne opowieści czy wątki dodają autentyczności całej historii czy konkretnym postaciom. Bo wiemy, że życie jest wielobarwne i chcemy przyglądać się bohaterom zarówno wtedy, kiedy jest kolorowo, jak i wtedy, kiedy jest ciemno.

      Przykra scena w książce bądź dramatyczna przeszłość bohatera, która odbija się na jego teraźniejszości, mogą obnażyć jakąś prawdę życiową – tak samo aktualną dla bohatera, jak dla nas samych.

      2. Smutek w książkach i życiu prowadzi do akceptacji

      Żyjemy w czasach, w których przekonują nas, że możemy zmienić wszystko, zmanifestować cokolwiek pragniemy – z pominięciem bardzo starej mądrości o tym, że oprócz marzeń są jeszcze lekcje.

      Niektóre rzeczy wydarzają się w naszym życiu i nic nie możemy z tym zrobić. Mamy tylko wyciagnac wnioski.

      Aby się czegoś jednak nauczyć, najpierw musimy zaakceptować, że jest jak jest, że “to” się wydarzyło, nadać temu doświadczeniu nazwę. Smutek jest lojalnym towarzyszem w tej samotnej drodze. Książki właśnie tego nas uczą.

      3. Smutek to ścieżka do bliskości

      Kiedy przyznasz się do smutku, nie zostaje nic do ukrycia. Możesz jednak wiele zyskać – wsparcie i współczucie. A jeśli to ktoś inny przechodzi przez trudne chwile, możesz mu wsparcie i współczucie ofiarować.

      Czy przytuliłaś/przytuliłeś swojego psa inaczej po przeczytaniu Psa, który jeździł koleją?

      PAMIĘTAJ, ŻE

      Jeśli smutek Cię przytłacza, poproś o pomoc.

      I tak, są lektury, które traktują smutek w sposób negatywny i tragiczny – nie jako stan przejściowy, ale permanentny.

      Wszyscy wiemy o tym, że Cierpienia młodego Wertera niespecjalnie pomogły ówczesnym mężczyznom uporać się ze swoimi uczuciami.

      Pisarz rozumie jednak, że smutek jest narzędziem do zmiany, a chcąc ukoić cierpienie bohaterów i czytelników – tak będzie się nim posługiwał.

      Prześlij link do tego posta dalej!

      Sprawdź też zaangażowanie na socialach pod tym tematem.

      Odwiedź mnie na Instagramie albo na TikToku!

      Przeczytaj więcej moich wpisów blogowych tutaj!