POKRZEPIAJĄCE KSIĄŻKI

KSIĄŻKI, które pokrzepiają i przywracają wiarę w ludzi.

Po co nam książki, które koją? Czyż nie powinniśmy wciąż rozwijać się i uczyć? Prowokować się do myślenia za pomocą książek?

Otóż nie. Literatura pełni przeróżne funkcje, między innymi także tę, że dodaje nam nadziei i przywraca wiarę w ludzkość. Preferencje czytelników są przeróżne, ale wielu z nich po trudniejszej lekturze, lubi sięgnąć po coś, co pozwoli w nocy spokojnie spać.

Potrzebna czy niepotrzebna? Autorzy i recenzenci mają różne zdania – jedni twierdzą, że trudniej jest napisać coś, co naprawdę szokuje, inni, że to, co prawdziwie otuli. A co Ty uważasz?

Ja mam dla Ciebie 4 polecenia!

1. Książka, która krzepi, bohater, który wkurza? „Mężczyzna imieniem Ove” Fredericka Backmana

    Ove to człowiek na skraju – przede wszystkim na skraju cierpliwości. Ale też – życia.

    To gburowaty, stary Szwed, którego nie chcesz spotkać w pracy. Jest przedstawicielem tego typu człowieka, który będzie narzekał, twierdził, że to Ty jesteś idiotą i efekt będzie taki, że położysz wypowiedzenie u szefa na biurku jeszcze tego samego dnia.

    To on donosi, że źle zaparkowałeś auto i nie odśnieżyłeś chodnika przed domem.

    Jakie zatem perypetie muszą wydarzyć się w tej książce, żeby go polubić?

    Jakim cudem powieść z takim głównym bohaterem, może być “książką pokrzepiającą serce”? No, teraz to już musisz sprawdzić!

    2. Pokrzepiająca, krótka książka, czyli „Zanim wystygnie kawa” Toshikazu Kawaguchi

    Japoński bestseller, który rozpoczął serię kojących książek o… podróżach w czasie.

    Spokojnie! To nie jest wcale takie łatwe, ponieważ aby to osiągnąć należy wykonać szereg określonych czynności, a całe zdarzenie może nastąpić tylko w jednym miejscu w Tokio i tylko – dopóki nie wystygnie kawa.

    Doznajemy wzruszeń przy historiach o miłości, więzach rodzinnych, ostatnich pożegnaniach. Czy nasi bohaterowie mogą w ten sposób zmienić przeszłość?

    I tak, i nie 🙂 Krótka powieść w azjatyckim stylu, realizm magiczny i balsam dla serca.

    3. Książka pokrzepiająca na wielu poziomach (i wymiarach) – „Wędrówka dusz” dr Michael Newton

    Co się dzieje z nami w życiu po życiu? Czy w ogóle cokolwiek?

    Nie sposób powiedzieć, dopóki każdy z nas nie przekona się indywidualnie – co jest pewne to to, że co do zasady nikt stamtąd nie wraca. A może wraca?

    Co z tymi, którzy wracają przypadkiem?

    Dr Michael Newton nie chciał odpowiadać na te pytania, przynajmniej nie w zakresie swojej profesjonalnej działaności jako psycholog, a konkretnie jako hipnoterapeuta leczący głównie traumy u dzieci.

    Lecz przeznaczenie go odnalazło, tak czy inaczej. Za sprawą swoich pacjentów, tych dorosłych, zaczął wykonywać regresję hipnotyczną… do poprzednich wcieleń. Książka to zapis niektórych z tych sesji.

    4. Książka, która pokrzepi Ciebie i… Twoje rośliny – „Dziennik koreańskiej miłośniczki roślin” Kim Keum-Hee

    „Dziennik koreańskiej miłośniczki roślin” to zbiór felietonów utalentowanej Kim Keum-Hee.

    Przez pełen rok autorka zainspirowana swoim zielonym sanktuarium spisywała myśli luźno związane z życiem – ludzi i roślin.

    Rozmyślania te wskazują podobieństwa i lekcje, których uczymy się troszcząc się o nasz doniczkowy zbiór. Rośliny wymagają opieki, jak relacje, czasami też mimo naszych wysiłków, marnieją i odchodzą w zapomnienie.

    Jedno jest pewne – po tej lekturze kupisz sobie nową roślinkę i zadbasz z większą uwagą o swoją kolecję!

    Prześlij link do tego posta dalej!

    Zasubskrybuj mnie na YouTube: Dziennik Debiutantki @ameliakarc

    Sprawdź też zaangażowanie na socialach pod tym tematem.

    Odwiedź mnie na Instagramie albo na TikToku!

    Przeczytaj więcej moich wpisów blogowych tutaj!

    TWORZENIE ŚWIATA KSIĄŻKI NIE-FANTASY

    TWORZENIE ŚWIATA KSIĄŻKI NIE-FANTASY i dlaczego nie-fantasy też wymaga budowania świata

    Wielu autorów zakłada, że skoro nie piszą o smokach i podróżach w czasie, to proces tworzenia świata książki (nie-fantasy) ich nie dotyczy. To błąd, który może odebrać historii jej głębię.

    Budowanie świata w powieści nie-fantasy to nic innego jak tworzenie specyficznego środowiska, które determinuje, kim są nasi bohaterowie i jak reagują na wydarzenia. Obecnie, będąc na etapie poprawek własnej powieści, jeszcze wyraźniej widzę, jak mocno otoczenie oddziałuje na emocje i wewnętrzną transformację postaci.

    Niezależnie od tego, czy piszesz kryminał, czy thriller, świat Twojego bohatera to „mały wszechświat zależności”. W tym wpisie wyjaśnię Ci, dlaczego otoczenie nie jest tylko tłem, ale aktywnym czynnikiem kształtującym fabułę.

    Nie piszę fantasy, więc nie muszę tworzyć świata i jego zasad!

    Błąd!

    Świat i środowisko to czynniki, które determinują zachowanie bohaterów. Tworzy się je również dla obyczaju, kryminału, thrillera i innych gatunków, które bazują na zasadach naszego świata.

    To dlatego, że bohater oddziałuje na środowisko, a środowisko na niego. Jego świat jest “jakiś”, jego osobowość jest efektem życia w danym miejscu, bycia otoczonym danym klimatem i zasadami społecznymi.

    Tworzenie świata książki nie-fantasy nie zawsze wymaga ustalania ogólnych zasad. Bo, fakt, jeśli to powieść dla młodzieży, która dzieje się w polskim liceum, nie musisz tłumaczyć czytelnikowi, jak działa szkoła.

    Lecz szkoła, do której chodzi Twój bohater, jest dla niego specyficznym miejscem – małym wszechświatem zależności.

    Miejscem, gdzie może czuje się niekomfortowo, bo nie pasuje do reszty uczniów, doskonale – bo jest kujonem i tylko tutaj potrafi się wykazać, niebezpiecznie – bo doświadcza napaści ze strony nauczyciela.

    Przykład tworzenia świata w książce nie-fantasy

    “Mokradła to nie bagna. Mokradła to przestrzeń wypełniona światłem, gdzie trawa wyrasta z wody, a woda płynie ku niebu.

    (…) W mokradła tu i ówdzie wpełzają bagna, trzęsawiska skryte w oślizgłych lasach. Tam woda jest nieruchoma i mroczna, bo zassała światła w swoją mulistą gardziel. (…) Oczywiście można usłyszeć tu dźwięki, ale w porównaniu z mokradłami bagno jest ciche, bo rozkład dokonuje się na poziomie komórkowym. Życie próchnieje, cuchnie i wraca do zbutwiałej ściółki – rodzi je przejmujący pław śmierci.

    Rankiem trzydziestego października 1969 roku na bagnach spoczęło ciało Chase’a Andrewsa”.

    To początek książki “Gdzie śpiewają raki” Delii Owens. Wiemy od razu, że mokradła to dobre miejsce, zaś bagna to środowisko, w którym spotkamy się z ciemną stroną charakteru naszych bohaterów.

    Spójrz, jak wiele mówi to o naszej głównej postaci – Kya żyje w tym środowisku, to jej dom. Gdy jest dobrze, jest jak mokradła – pełna światła i naturalnego piękna, gdy jest źle, pochłania wrogów, jak mroczne bagno.

    Inne dzieci wołają na nią “Ta dziewczyna z bagien” i zgadnijcie, którą wersję naszej bohaterki wtedy budzą?

    Prześlij link do tego posta dalej!

    Sprawdź też zaangażowanie na socialach pod tym tematem.

    Odwiedź mnie na Instagramie albo na TikToku!

    Przeczytaj więcej moich wpisów blogowych tutaj!

    MOTYW ZIMY W KSIĄŻKACH

    ZIMA JAKO MOTYW W KSIĄŻKACH i jak sprawia, że wszystko się zmienia.

    Zima w literaturze to coś więcej niż tylko tło wydarzeń – to potężne narzędzie do kreowania doświadczenia odbiorcy i budowania głębokiej symboliki. Postrzegam zimę jako motyw w książkach jako kluczowy element projektowania klimatu opowieści. Pisząc własną powieść, czytając i z uwagą obserwując pracę innych, uczę się, jak wykorzystywać surową aurę do potęgowania poczucia izolacji bohaterów lub ich wewnętrznej transformacji. Zapraszam Cię do odkrycia, dlaczego motyw zimy w literaturze tak silnie oddziałuje na naszą wyobraźnię.

    Nadejście zimy to lawina konsekwencji: w rzeczywistości i w większości opowieści – to chłód, zamarzająca woda, zacinające się karabiny, trudności z przetrwaniem, głód, śmierć, choć czasami też zatrzymanie, odpoczynek, nabieranie sił.

    1. Motyw zimy w książce „Gra o tron” George R.R. Martina

      W tej powieści surowość, mróz i ciemność nadchodzące wraz z zimą, to nie tylko zapowiedź dyskomfortu i trudności. Zima to doniosły i groźny czas dla całego Westeros.

      Na tyle, że jeden z największych rodów uczynił z niej swoje hasło powtarzając: zima nadchodzi. I co z tego wynika? Coś co dla Starków początkowo było zawołaniem wojennym (“Zima nadchodzi” miało oznaczać, że wraz z ludźmi z Północy, zbliża się przegrana ich wrogów), stało się credo rodowym, a potem ostrzeżeniem przed niebezpieczeństwem zza Muru.

      Każdy szanujący się pisarz wie, że pory roku wpływają na bohatera – bo tak jest w rzeczywistości. Jeśli zmienisz w fabule porę roku lub klimat, powinno to odnosić bezpośredni skutek w działaniach bohaterów lub spowodować zmianę okoliczności. Czy gołoledź nie pokrzyżowała planów wielu Polakom?

      Ludzie z Północy z pogardą mówią o tych z Południa. O tych, którzy nie znają mrozu, nie potrafią poradzić sobie w surowych warunkach i generalnie – że po prostu to mięczaki. Starsze pokolenia mówią w podobnym kontekście o młodszych, że to „dzieci lata”, które nie znają trudu i prawdziwych życiowych wyzwań.

      Bohaterowie nie funkcjonują w oderwaniu od świata, natury i środowiska – tylko w nim. Gra o tron pokazuje to doskonale.

      2. Motyw zimy w książce „Anna Karenina” Lwa Tołstoja

      Rosjanie “umieją w zimę”. Chłód powietrza, to także chłód emocji, lodowatość oceny, skamieniałe zasady. W Annie Kareninie zima to samotność, dystans w relacjach i pozbawienie złudzeń.

      Nie bez przyczyny wiosnę i lato uważamy za doskonałą porę dla narodzin miłosnych uczuć – a mimo to świętujemy święto zakochanych w lutym 😉

      Bycie osobą “zimną” w obyciu oznacza najczęściej niedostępność emocjonalną. Annie wciąż doskwiera brak ciepła i wsparcia (Karenin), a także chłodna ocena arystokracji.

      Na drugiej skali jest jednak Konstanty Lewin, który na wsi zanurza się w naturze, a w zimie znajduje moment na refleksję, która jest dla niego oczyszczeniem. Dla wartości emocjonalnej całej powieści Lewin jest nam niezbędny – tylko on bowiem przechodzi szczęśliwą transformację bohatera.

      3. Zima jako pomysł na świat w książce „Cień i kość” Leigh Bardugo.

      Niech będzie też coś dla młodszych – tak zwróciła na siebie moją uwagę Trylogia Grisza. Wykorzystaniem motywu zimy właśnie. Autorka tworząc świat tej fantastycznej serii inspirowała się carską Rosją i krajami Europy Wschodniej. Nie chodzi tylko o klimat, lecz całą estetykę – stroje, imiona, a nawet ustrój.

      Dlaczego? Po pierwsze Bardugo ma takie korzenie. Po drugie – miała dość angielskich zamków, elfów i zielonych łąk. Chciała, żeby było trudno i niekomfortowo. I za to ją szanuję. Zima w tej serii podnosi stawkę walki o przetrwanie, a jest to istotne, bo sąsiadujące ze sobą kraje wciąż walczą o przewagę.

      W powietrzu wisi wojna, przedstawiciele innej nacji są oczywistymi wrogami, pełno jest tam ciemnych interesów i intryg. Nie dziwi mnie wcale, że taki klimat przyczynił się do stworzenia wspaniałej bandy łajdaków, jaką jest Szóstka Wron (to także tytuł innej powieści tej autorki, która dzieje się również w uniwersum Grisza)!

      Prześlij link do tego posta dalej!

      Sprawdź też zaangażowanie na socialach pod tym tematem.

      Odwiedź mnie na Instagramie albo na TikToku!

      Przeczytaj więcej moich wpisów blogowych tutaj!

      Adaptacja filmowa „Wichrowych wzgórz” z 2026 roku

      „Wichrowe wzgórza” Emerald Fennell i co możemy wyciągnąć z tego fenomenu

      Wichrowe wzgórza 2026: Jacob Elordi, Margot Robbie, Charli XCX i wielki powrót do gotyckiego romansu. Hit czy nieporozumienie?

      W moim świecie, wiesz, w moich algorytmach i książkowej bańce, dawno nic nie budziło tak skrajnych emocji jak nowe „Wichrowe wzgórza”. Bo interpretacja klasyki do skrajności budzi zawsze. Premiera adaptacji filmowej „Wichrowych wzgórz” w 2026 roku wywołała prawdziwą burzę – od zachwytów nad klatą Jacoba Elordiego, przez soundtracki Charli XCX, aż po głosy oburzenia fanów Emily Brontë.

      Jednak jako pisarka oraz osoba, która poleca książki, patrzę na ten fenomen z szerszej perspektywy. Niezależnie od tego, czy film jest arcydziełem, czy kiczowatą wersją dla „wymemłanego dopaminowo pokolenia Bridgertonów”, jedno jest pewne: sprawił, że ludzie znowu zaczęli czytać. I to mnie, jako promotorkę czytelnictwa, cieszy najbardziej.

      W dzisiejszym wpisie rozkładam ten fenomen na czynniki pierwsze. Czy zmiany w fabule są dopuszczalne? Dlaczego tak bardzo potrzebujemy w literaturze toksycznych bohaterów? I wreszcie – czy warto dać szansę tej adaptacji, by ostatecznie i tak wrócić do papierowego oryginału? Zapraszam do dyskusji o granicach interpretacji i sile gotyckiego romansu w nowoczesnym wydaniu.

      1. CZYTAMY KSIĄŻKĘ – co dały nam Wichrowe wzgórza 2026

      Niezależnie od tego, czy adaptacja filmowa Ci się podoba, czy muzyka Charli XCX pojawia się wielokrotnie lub czy uważasz, że Jacob Elordi jest se%y – FENOMEN NOWEJ ADAPTACJI ZACHĘCIŁ LUDZI DO CZYTANIA KSIĄŻKI. Tak, w tym temacie podaję sobie dłoń z Paris Hilton, parafrazując: nieważne co czytają, ważne, że czytają!

      To po pierwsze, a po drugie – ja uwielbiam siostry Brontë, promuję klasyki literatury, kocham gotycki romans! Cieszę się, że czytają właśnie to! Jestem przeszczęśliwa, że Elordi świeci klatą, Charli zrobiła soundtracka, nawet jeśli miałby być tylko na końcowych napisach, bo dzięki wszystkim tym wysiłkom (!!!) ludzie czytają (!!!) Wichrowe wzgórza! Niektórzy nawet drugi raz!

      2. „Meh, jakie to wszystko toksyczne!”

      Ależ moi Drodzy!

      Gdyby bohaterowie książek chodzili na terapię, nie byłoby książek.

      Wiecie, o co mi chodzi.

      To znaczy (xd), że sednem dobrej opowieści jest transformacja głównego bohatera – gdy następuje, mamy dobre zakończenie, gdy bohater się nie zmienia, mamy do czynienia z tragedią/dramatem. Oba sposoby odzwierciedlają ważną prawdę o życiu – jeśli się nie zmieniasz, pozostaniesz nieszczęśliwym człowiekiem.

      Fabuła jest albo formą instrukcji, albo formą przestrogi. Tak, potrzebujemy też opowieści, w których są toksyki. Bo takie jest życie.

      3. Zmiany w fabule Wichrowych wzgórz

      W porządku, ja też ich nie znoszę, w końcu po co zmieniać historię, jeśli osiągnęła sukces w swojej pierwotnej formie?

      Natomiast film i książka opowiadają różnymi zmysłami, dają różną przestrzeń na przedstawienie świata, bohaterów i wydarzeń.

      Książka zawsze będzie miała więcej wątków, pogłębiony wgląd w życie postaci i inne możliwości niż film – przez samą narrację dowiemy się więcej o myślach i spostrzeżeniach bohaterów, niż z dialogów (chyba że w filmie pojawi się głos z offu, ale tego nie lubimy).

      Rozumiem rozczarowanie. Dlatego wracam w tym miejscu do pkt. 1 i cieszę się, że niezależnie od jakości adaptacji, wiele osób sięgnęło po oryginał, czyli – po książkę.

      4. Dyskusja o wadach adaptacji filmowej Wichrowych wzgórz z 2026

      I tutaj kumulują się zarzuty wobec adaptacji z 2026 roku, otóż:

      • że to żadne arcydzieło,
      • że niestosowny erotyzm (do oryginału),
      • że za mało erotyzmu (wobec oczekiwań z trailera),
      • że film jest przesadnie stylizowany (i nie oddaje mrocznego klimatu opowieści),
      • że jest kiczowaty (a powinien być dramatyczny),
      • że Heathcliff był romskiego pochodzenia (bo był),
      • że to lekkostrawna wersja dla wymemłanego dopaminowo “Pokolenia Bridgertonów” (ała),
      • że opowieść jest spłycona i Emily Brontë przewraca się w grobie (co ciężko sprawdzić).

      Cóż ja na te zarzuty? Czytam o nich, przekazuję je dalej i – ROZPOCZYNAM DYSKUSJĘ.

      Bo dyskusja o książkach i filmach należy do moich ulubionych.

      Dyskutujmy!

      Porównujmy!

      Oglądajmy teraz wszystkie adaptacje!

      Rozmawiajmy o nich znowu!

      I wreszcie, co stanowi piękną klamrę dla wszystkich moich dzisiejszych rozważań:

      Prześlij link do tego posta dalej!

      Sprawdź też zaangażowanie na socialach pod tym tematem.

      Odwiedź mnie na Instagramie albo na TikToku!

      Przeczytaj więcej moich wpisów blogowych tutaj!

      Smutne książki i 3 powody, dlaczego też warto je czytać

      Dlaczego warto czytać smutne książki? O sile autentycznych emocji w literaturze i życiu.


      Często pytacie mnie, dlaczego tak chętnie sięgam po literaturę pełną melancholii. Odpowiedź tkwi w autentyczności. W świecie zdominowanym przez powierzchowność, smutne książki oferują nam rzadką okazję do zatrzymania się i przeżycia czegoś głębokiego.
      Pisząc powieść, zrozumiałam, że to właśnie trudne emocje budują najtrwalsze relacje i najbardziej poruszające historie.
      Zastanawiasz się, czy warto dobrowolnie sięgać po smutek w literaturze? Przygotowałam dla Ciebie 3 powody, dla których warto czytać smutne książki, które pomogą Ci spojrzeć na te wymagające historie z zupełnie nowej perspektywy.

      1. Smutek w książce – obnaża prawdę

      Niektóre wydarzenia są po prostu smutne. Czasami złościmy się na nie, szukamy zemsty albo stosujemy metody wyparcia, ale gdy wreszcie przyznamy, że jest nam przykro, niewiele pozostaje do dodania.

      Prawda często wywołuje smutek, ale… jest prawdziwa.

      Smutne opowieści czy wątki dodają autentyczności całej historii czy konkretnym postaciom. Bo wiemy, że życie jest wielobarwne i chcemy przyglądać się bohaterom zarówno wtedy, kiedy jest kolorowo, jak i wtedy, kiedy jest ciemno.

      Przykra scena w książce bądź dramatyczna przeszłość bohatera, która odbija się na jego teraźniejszości, mogą obnażyć jakąś prawdę życiową – tak samo aktualną dla bohatera, jak dla nas samych.

      2. Smutek w książkach i życiu prowadzi do akceptacji

      Żyjemy w czasach, w których przekonują nas, że możemy zmienić wszystko, zmanifestować cokolwiek pragniemy – z pominięciem bardzo starej mądrości o tym, że oprócz marzeń są jeszcze lekcje.

      Niektóre rzeczy wydarzają się w naszym życiu i nic nie możemy z tym zrobić. Mamy tylko wyciagnac wnioski.

      Aby się czegoś jednak nauczyć, najpierw musimy zaakceptować, że jest jak jest, że “to” się wydarzyło, nadać temu doświadczeniu nazwę. Smutek jest lojalnym towarzyszem w tej samotnej drodze. Książki właśnie tego nas uczą.

      3. Smutek to ścieżka do bliskości

      Kiedy przyznasz się do smutku, nie zostaje nic do ukrycia. Możesz jednak wiele zyskać – wsparcie i współczucie. A jeśli to ktoś inny przechodzi przez trudne chwile, możesz mu wsparcie i współczucie ofiarować.

      Czy przytuliłaś/przytuliłeś swojego psa inaczej po przeczytaniu Psa, który jeździł koleją?

      PAMIĘTAJ, ŻE

      Jeśli smutek Cię przytłacza, poproś o pomoc.

      I tak, są lektury, które traktują smutek w sposób negatywny i tragiczny – nie jako stan przejściowy, ale permanentny.

      Wszyscy wiemy o tym, że Cierpienia młodego Wertera niespecjalnie pomogły ówczesnym mężczyznom uporać się ze swoimi uczuciami.

      Pisarz rozumie jednak, że smutek jest narzędziem do zmiany, a chcąc ukoić cierpienie bohaterów i czytelników – tak będzie się nim posługiwał.

      Prześlij link do tego posta dalej!

      Sprawdź też zaangażowanie na socialach pod tym tematem.

      Odwiedź mnie na Instagramie albo na TikToku!

      Przeczytaj więcej moich wpisów blogowych tutaj!

      2026: EKRANIZACJE I ADAPTACJE FILMOWE KSIĄŻEK

      Ekranizacje i adaptacje książek 2026: Na co warto czekać w świecie filmu i literatury?

      Na które ekranizacje czy adaptacje filmowe z ulubionych książek czekam w 2026? Przenoszenie historii z książek na wielki ekran to dla mnie fascynujący proces. W 2026 roku rynek filmowy zaserwuje nam wyjątkowo dużo premier, które będę śledzić ze szczególną uwagą.

      Często zastanawiam się, czy filmowa wizja jest w stanie oddać głębię literackiego pierwowzoru. Jako osoba, która regularnie poleca książki i motywuje innych pisarzy do działania, przygotowałam dla Was subiektywny przewodnik po nadchodzących, kinowych nowościach.

      Odkryj ze mną najciekawsze ekranizacje i adaptacje książek w 2026 roku. Sprawdźmy razem, które z tych produkcji mają szansę stać się nowymi ikonami popkultury. Jakie ekranizacje, adaptacje filmowe książek w 2026 roku podbiją kina? Wybrałam tytuły, które jako czytelniczka uważam za absolutny „must-watch”. Wejdź i zobacz zestawienie premier filmowych 2026. Zainspiruj się do czytania i oglądania!

      1.„Lalka” – adaptacja filmowa, ekranizacja książki Bolesława Prusa
      Premiera: 30.09.2026

      Kolejna ekranizacja książki – szkolnej lektury „Lalka” w 2026? Na tę premierę filmową 2026 czekam najbardziej! To jedna z moich ulubionych lektur szkolnych, mimo że jak się okazuje – już nie za dużo z niej pamiętam.

      Gdy dowiedziałam się, że czeka nas nowa ekranizacja, zaczęliśmy słuchać audiobooka w samochodzie (24h i warto!). Teraz, gdy Lalkę sobie przypominam, nie mogę się jej doczekać jeszcze bardziej – uwierz mi, w dorosłości czyta się ją zupełnie inaczej.

      Uwielbiam poczucie humoru Bolesława Prusa, błyskotliwe uwagi, uważne oko, doskonale dopracowane postaci – nawet drugoplanowe!

      I tak, zgadza się – ekranizacje CZEKAJĄ NAS DWIE – filmowa i serialowa. Inni producenci, inna obsada… tak, to niezależne od siebie produkcje.

      Na co czekam? Na film! Po pierwsze ze względu na fantastycznych aktorów (Łęcka wygląda dokładnie tak, jak ją sobie wyobrażałam!). Po drugie dlatego, że już rozchodzą się wieści, że Netflix zmienia fabułę w serialu, a nie znoszę, gdy Netflix miesza się w nasze dobro narodowe – przykro mi, ale jeszcze nie wybaczyłam im Wiedźmina.

      Reżyseria: Maciej Kawalski

      Premiera filmu: 30 września 2026

      Obsada: (!!!) Marcin Dorociński jako Stanisław Wokulski, Kamila Urzędowska jako Izabela Łęcka, Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki, Andrzej Seweryn jako Tomasz Łęcki, Maria Dębska jako Kazimiera Wąsowska, Mateusz Damięcki jako Starski, a także Krystyna Janda, Maja Komorowska, Agata Kulesza, Karolina Gruszka, Borys Szyc, Maja Ostaszewska, Cezary Żak, Filip Pławiak, Dawid Ogrodnik i Maciej Musiałowski.

      2.”Wichrowe wzgórza” – adaptacja filmowa, ekranizacja klasyki gotyckiego romansu Emily Brontë
      Premiera: 13.02.2026

      Ekranizacje książek 2026, które odbiły się echem? To na pewno „Wichrowe wzgrza”! Kocham klasyki literatury, a szczególnym uczuciem obdarzam siostry Brontë (lub tę jedną, która podobno stoi za wszystkimi tytułami).

      Mroczna historia toksycznej miłości, pełna entuzjazmu młodzieńczej energii i tajemnic skrytych w angielskich wrzosowiskach. Klasyka gotyckiego romansu, która doczekała się kolejnej adaptacji – a ja zdecydowanie wolę Margot Robbie jako Catherine Earnshaw niż Barbie.

      Premiera filmu: 13 luty 2026

      Reżyseria: Emerald Fennell

      Obsada: Margot Robbie jako Catherine Earnshaw, Jacob Elordi jako Heathcliff, Hong Chau jako Nelly Dean, Shazad Latif jako Edgar Linton, Alison Oliver jako Isabella Linton.

      3.”Hamnet” – adaptacja filmowa, ekranizacja powieści Maggie O’Farrell
      Premiera: 29.01.2026

      Ta adaptacja filmowa, „ekranizacja” książki w 2026 z pewnością zrujnuje moje serce. Struktura fabuły książkowej trzymała mnie w napięciu, mimo że od początku było jasne, co się wydarzy. Sensualne opisy sprawiały, że scenografia sama wyłaziła z książki. Choć Hamnet miał już swoją premierę, wybieram się na ekranizację jeszcze w przyszłym tygodniu (w najstarszym polskim kinie – Pionier w Szczecinie, love).

      W tej historii ponownie przyglądamy się Williamowi Shekspearowi, ale oczami jego rodziny. To smutna historia o stracie, która ujawnia pewne prawdy, o czym pisałam w poście o smutnych książkach.

      Premiera filmu: 23 stycznia 2026

      Reżyseria: Chloé Zhao

      Obsada: Jessie Buckley jako Agnes, Paul Mescal jako William Shakespeare, Emily Watson jako Mary, Joe Alwyn jako Bartholomew, Freya Hannan-Mills jako Eliza, Olivia Lynes jako Judith i Jacobi Jupe jako Hamnet.

      Przy scenariuszu pracowała również autorka książki Maggie O’Farrell, co zwykle służy ekranizacji.

      4.”Diuna: część trzecia” – czyli adaptacja filmowa, ekranizacja książki, legendarnej serii „Kroniki Diuny” Franka Herbera, tom 2 i 3
      Premiera: 18.12.2026

      Jeśli jesteś ze mną tutaj dłużej, wiesz, że kocham Kroniki Diuny i tak – to również seria, która należy do klasyki! Tym razem jednak science-fiction.

      Pierwsza i druga część filmu to ekranizacja pierwszego tomu Diuny, stąd tak różne tempo tych dwóch filmów. Natomiast trzecia część to splot kolejnych dwóch tomów: Mesjasza Diuny i Dzieci Diuny (co wiemy, ponieważ lista obsady zawiera również rolę Leta i Ganimy).

      Premiera filmu: 18 grudnia 2026

      Reżyseria: Denis Villeneuve

      Obsada: Timothée Chalamet jako Paul Atreides, Zendaya jako Chani, Rebecca Ferguson jako Lady Jessica, Javier Bardem jako Stilgar, Florence Pugh jako Irulana, Anya Taylor-Joy jako Alia Atryda, Ida Brooke jako Ghanima i Nakoa-Wolf Momoa jako Leto II.

      Pozostałe, na które czekam:

      Prześlij link do tego posta dalej!

      Sprawdź też zaangażowanie na socialach pod tym tematem.

      Odwiedź mnie na Instagramie albo na TikToku!

      Przeczytaj więcej moich wpisów blogowych tutaj!